RSS
poniedziałek, 19 stycznia 2009
...
W środę zaczynam nową pracę w "akademii małego twórcy", będę prowadziła zajęcia z maluchami, wszelkie formy aktywności plastycznej, wszyscy dobrze wiemy, że sztuka rozwija... nie tylko dzieci... Idealna praca, dla pedagoga i niespełnionego grafika... troszkę się denerwuję, ale obiecuję ruszyć zastane zwoje mózgowe, dam z siebie wszystko...
14:32, na-czerwonym-dywanie
Link Komentarze (3) »
wtorek, 13 stycznia 2009

10:05, na-czerwonym-dywanie
Link Dodaj komentarz »
...
Całą noc śniły mi się pierdoły, filmy bez scenariusza... jeśli są to sygnały mojej podświadomości, to ja sobie współczuję. Wynikałoby, że mam paranoidalnoschizofrenicznoneurotyczne zaburzenia osobowości hehe... muszę wypić jeszcze 10 000 dużych kubków kawy a dojdę po tej nocy do siebie... całkiem jak po zwierzęcym seksie, tylko, że poziom endorfiny coś kuleje.... no i budzik... O 5:30 zrobił mi krzywdę, wyskoczyłam z łóżka jak poparzona, w ogóle nie orjentując się w czasoprzestrzeni... zapowiada się ciężki dzień...     
09:55, na-czerwonym-dywanie
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 12 stycznia 2009
...
depresja poniedziałkowa... wstaje o 5:30 z moim cuksikiem - osobnik płci przeciwnej... robie Mu śniadanie do pracy i coś do przekąszenia przed wyjściem z domu, ciepła herbata, buziak na dobry dzień, uśmiech i pare przytulaków... wstaje razem z Nim z własnej nieprzymuszonej woli... mogłabym powiedzieć, że wynika to z mojej natury, albo z tego kochania jakie mnie spotkało... później kłade się na 1,5 godziny i znowu wstaję, ubieram się budzę moje szczenię i prowadzę je razem z Myszą, naszym dogiem do przedszkola... wracam, składam łóżka, zmywam naczynia, odkurzam... mogłby się wydawać, że to strasznie nudne, monotonne, ale ja tego tak nie odbieram... to mój czerwony dywan, moje cztery kąty, moje czerwone, zielone ściany, moja lodówka ze zdjęciem Romka Samolota, które przesłał mi z Ameryki, prawie jak dolary wysyłane w czasach głębokiego komunizmu... cenię sobie to wszystko, ten mój mały świat, kot, pies, zielona kanapa... Cieszę się, że dzielę go na trzy, chciałabym na cztery, maybe za jakiś czas...     
11:16, na-czerwonym-dywanie
Link Komentarze (2) »
piątek, 09 stycznia 2009
...
Szczenie skończyło 6 lat, do zerówki wstaje z uśmiechem na twarzy, uczy się pisać i czytać... tak szybko dorasta, że czas kiedy wiła się przy moim cycku jako mały robaczek wydaje się bardzo odległy... Zaczyna zadawać trudne pytania i boi się, że mogę kiedyś nie wrócić, kiedy siedzę w pokoju obok często krzyczy "mamo jesteś" albo "mamo żyjesz"... pamiętam, że jako dziecko odczuwałam podobny lęk, czasem boję się do tej pory. Samotność... widmo, że kochane osoby, kiedyś odejdą i zostaniemy sami jak palec, bezradność... Zastanawiam się jak to będzie, kiedy pokryje się milionem zmarszczek, zastanawiam się czy będe miała emeryturę, która wystarczy mi na godne życie... Kiedyś emerytura była dla mnie pojęciem abstrakcyjnym... 
09:55, na-czerwonym-dywanie
Link Komentarze (1) »
czwartek, 08 stycznia 2009
...

sama nie wiem, pisać czy nie pisać... zupełnie odwykłam od myślenia na głos... poza tym czas uciekł i zabrał to co było... rozpoczął nową historię o której boję się opowiadać, bo to dobra historia i nie chce, żeby skończyła się jak inne, rozczochrane czy allisfulloflove...  "na czerwonym dywanie" było początkiem i końcem jednocześnie, może powinnam porzucić to na dobre i już nigdy tu nie zaglądać... Romek i co ja mam zrobić? 

14:59, na-czerwonym-dywanie
Link Komentarze (1) »